Tuż, tuż, za nami Ruś wali.

Ach! zgińmy lepiej, zabijmy się same,

Śmierć nas od hańby ocali«.

Natychmiast wściekłość bierze miejsce strachu;

Miecą bogactwa na stosy,

Przynoszą żagwie i płomień do gmachu,

I krzyczą strasznemi głosy:

»Przeklęty będzie, kto się nie dobije!«

Broniłam, lecz próżny opór:

Klęczą, na progach wyciągają szyje,