Kiedy je śniegi pobielą.

Za życia cnoty niewinnej obrazy,

Jej barwę mają po zgonie,

W ukryciu żyją i nie cierpią skazy,

Śmiertelne nie tkną ich dłonie.

Doświadczył tego car i ruska zgraja,

Gdy piękne ujrzawszy kwiecie,

Ten rwie i szyszak stalony umaja,

Ten wianki na skronie plecie:

Kto tylko ściągnął do głębini ramie,