Dziewica w lekkim zbliża się pędzie,

I — „do mnie, woła, pójdź do mnie!”

I na wiatr lotne rzuciwszy stopy,

Jak tęcza śmiga w krąg wielki,

To znowu siekąc wodne zatopy,

Srebrnemi pryska kropelki.

Podbiega strzelec... i staje w biegu...

I chciałby skoczyć i nie chce;

Wtem modra fala, prysnąwszy z brzegu,

Z lekka mu w stopy załechce.