Dla opuszczonej kochanki

Cóż pozostało na świecie?

Przyjmijcie mię, Świtezianki:

Lecz moje dziecię... ach dziecię!”

To mówiąc rzewnie zapłacze,

Rączkami oczy zasłoni,

I z brzegu do wody skacze,

I w bystrej nurza się toni.

Wtem z lasu, gdzie się dwór bieli,

Tysiączne świecą kagańce,