Zjeżdżają goście weseli,
Muzyka, hałas i tańce.
Lecz mimo tego hałasu
Płacz dziecięcia słychać w lesie;
Wierny sługa wyszedł z lasu,
I dziecię na ręku niesie.
Ku wodzie obraca kroki,
Gdzie łoza gęsto spleciona
Wzdłuż wykręconej zatoki
Okryła rzeki ramiona.