Z głowy jasny włos wypłynie,

Szyjka cieniuchna się wzdyma.

Na licach różana krasa,

Piersi jak jabłuszka mleczne,

Rybią ma płetwę do pasa,

Płynie pod chrusty nadrzeczne.

I dziecię bierze do ręki,

U łona białego tuli:

— „Luli, woła, mój maleńki,

Luli, mój maleńki, luli”. —