Gdy dziecię płakać przestało,

Zawiesza kosz na gałęzi,

I znowu ściska swe ciało,

I główkę nadobną zwęzi.

Znowu ją łuski powleką,

Od boków wyskoczą skrzelki,

Plusła, i tylko nad rzeką

Kipiące pękły bąbelki.

Tak co wieczora, co ranka,

Gdy sługa stanie w zakątku,