I ja i moje kamraty,

Tutaj za miastem, przy wzgórku, u słupca,

Zasiadaliśmy na czaty.

Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty:

Modlą się dziatki do Boga;

Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,

A potem litość i trwoga.

Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,

Buława upadła z ręki:

Ach! ja mam żonę, i u mojej żony