To jest drożyna jej matki,

A stąd przychodzi jej drużka.

Lecz oto błysnął poranek,

Przyjdą oni na kurhanek;

Ukryj się tu za stos łomu,

Sam ich posłuchasz niedoli,

Własne twe oczy zobaczą.

Patrz w prawo... idzie kochanek.

Patrz, matka idzie z domu,

Patrz w lewo, przyjaciółka.