Tutaj bywało z ranku

Nad wodą sobie stoim,

Ja o twoim kochanku,

Ty mnie mówisz o moim.

Już więcej z sobą nie będziem mówili,

Nie masz, nie masz Maryli!

Któż mi zwierzy się szczerze,

Komuż się ja powierzę?

Ach, gdy z tobą, kochanie,

Smutku i szczęścia nie dzielę,