Ty albo od mych gniewów uciekasz ze wstrętem,

Albo lękasz się nudy z żałośnym natrętem.

Ty mię nie znasz, namiętność zaćmiła me lice:

Ale spojrzyj w głąb duszy! Tam znajdziesz skarbnice

Czułości, poświęcenia, łagodnej dobroci

I wyobraźni, która ziemską dolę złoci.

Dziś ich nie możesz dojrzeć. — Wszak i na dnie fali,

Kiedy ją wicher zmięsza2, kiedy piorun pali:

Czyż widać kraśne3 konchy4, perłowe jagody?

Nim mię osądzisz, czekaj słońca i pogody!