Wtenczas zlatuje Anioł twój obrońca,

Czysty i cichy jak światło miesiąca1:

Zasłonę marzeń powoli rozdziela,

A troskliwości pełen i wesela,

Z takiem2 nad tobą schyla się objęciem,

Jak matka nad swem sennem3 niemowlęciem.

Jeżeli promień nieśmiertelnej łaski

Zbyt żywo w oczach Anioła jaśnieje

I gdy się senna4 zbyt żywo rozśmieje,

Anioł łagodnie przygasza swe blaski,