Do Maryi Szymanowskiej1
Na jakimkolwiek świata zabłysnęłaś końcu,
Tobie wieszcze, jak gwebry2 indyjskiemu słońcu,
Chylą czoła wieńczone w nieśmiertelne liście,
I arf3 tysiącem twoje opiewają przyjście.
Zdziwisz się, kiedy nagle z Cherubinów4 choru5,
Wyrwie się jakiś odgłos nieznany i dziki
Pomiędzy tryumfalne pieśni i okrzyki,
Jako wieśniak pośrodku królewskiego dworu;
Ale śmiały i wszystkich roztrącać gotowy,