Smutku nie mówił nikomu,

Odbił się potem od swej drużyny

I nie powrócił do domu.

Często widziałem, czy świecą zorza,

Czyli księżyc w pełnym blasku,

Jak on po błoniach, albo u morza

Po nadbrzeżnym błądził piasku.

Posród skał nieraz, podobny skale,

Na deszczu, wietrze i chłodzie,

Odludny dumał, wiatrom swe żale,