Widać, że prosi, wymaga milczenia.

Coś tak dziwnego było w ręki ruchu,

Że choć podróżni tuż nad nim stanęli,

Patrząc i szepcąc, i śmiejąc się w duchu,

Umilkli wszyscy, przerwać mu nie śmieli.

Jeden w twarz spojrzał i poznał, i krzyknął:

„To on!” — I któż on? — Polak, jest malarzem,

Lecz go właściwiej nazywać guślarzem,

Bo dawno od farb i pędzla odwyknął,

Bibliją tylko i kabałę bada,