Leci kibitka; żandarm powoźnika

Wali kułakiem, powoźnik żołnierzy

Wali biczyskiem, wszystko z drogi zmyka,

Kto się nie umknął, kibitka nań wbieży.

Gdzie? — Kto w niej jedzie? — Nikt nie śmie zapytać.

Żandarm tam jechał, pędzi do stolicy,

Zapewne cesarz kazał kogoś schwytać.

„Może ten żandarm jedzie z zagranicy? —

Mówi jenerał. — Kto wie, kogo złowił:

Może król pruski, francuski lub saski,