Że jenerały albo szambelany,
Patrz, oni wszyscy — to są chłopcy małe6;
Co to ma znaczyć, gdzie ta zgraja leci?
Jakiegoś króla podejrzane dzieci”.
Tak z sobą cicho dowódcy gadali;
Kibitka prosto do stolicy wali.
Przedmieścia stolicy
Z dala, już z dala widno, że stolica.
Po obu stronach wielkiej, pysznej drogi
Rzędy pałaców. — Tu niby kaplica