W górze wierzchołki zginają i łączą,

Kręcą w krużganki i łukami plączą,

I ścian, i dachów malują widziadła: —

Jak owe miasto, co nagle powstanie

Ze śródziemnego czystych wód zwierciadła

Lub na Libijskim wybuchnie tumanie,

I wabi oko podróżnych z daleka,

I wiecznie stoi, i wiecznie ucieka11.

Już zdjęto łańcuch, bramy otwierają;

Trzęsą, badają, pytają — wpuszczają.