Bez żadnej barwy, blado przezroczyste,

Jako zmarzłego podróżnika oko.

Przed nami miasto. — Nad miastem do góry

Wznoszą się dziwnie, jak podniebne grody,

Słupy i ściany, krużganki i mury,

Jak babilońskie wiszące ogrody:

To dymy z dwiestu tysięcy kominów

Prosto i gęsto kolumnami lecą,

Te jak marmury kararyjskie świecą,

Tamte się żarzą iskrami rubinów;