Tam car swe stroje próbuje, przymierza,

Nim w rury, w piki, w działa ustrojony,

Wyjdzie odbierać monarchów pokłony. —

Kokietka idąc na bal do pałacu

Nie tyle trawi przed zwierciadłem czasów,

Nie robi tyle umizgów, grymasów,

Ile car co dzień na tym swoim placu.

Inni w tym placu widzą sarańczarnię,

Mówią, że car tam hoduje nasiona

Chmury sarańczy, która wypasiona