Jak wiersze książki, jak skiby zagonów,

Jak petersburskich rozmowy salonów.

Tyle dostrzegłem, że jedni z Moskalów,

Wyżsi od drugich na pięć lub sześć calów,

Mieli na czapkach mosiężne litery

Jakby łysinki — to grenadyjery;

I było takich trzy zgraje wąsalów.

Za nimi niżsi stali w mnogich rzędach,

Jak pod liściami ogórki na grzędach.

Żeby rozróżnić pułki w tej piechocie,