Ale nikt nie wie, gdzie się w błocie wleką.

Jenerał w ogień śmiałym idzie krokiem;

Kula go trafi, car się doń uśmiechnie;

Lecz gdy car strzeli niełaskawym okiem,

Jenerał bladnie, słabnie, często — zdechnie.

Śród dworzan prędzej znalazłbyś stoików,

Wspaniałe dusze — choć gniew cara czują,

Ani się zarżną, ani zachorują40;

Wyjadą na wieś do swych pałacyków

I piszą stamtąd: ten do szambelana,