Ów do metresy, ów do damy dworu,

Liberalniejsi piszą do furmana,

I znowu z wolna wrócą do faworu. —

Tak z domu oknem zrucony pies zdycha,

Kot miauknie tylko, lecz stanie na nogi

I znowu szuka do powrotu drogi,

I jakąś dziurą znowu wnidzie z cicha:

Nim stoik w służbę wróci tryumfalnie,

Na wsi rozprawia cicho — liberalnie.

Car był w mundurze zielonym, z kołnierzem