Odarte i w stos złożone poziomy,

Tworzą kształt dziwny, jakby dach i ścianę,

I ludzi kryją, i zowią się: domy.

Dalej tych stosów rzucone tysiące

Na wielkim polu, wszystkie jednej miary:

Jak kitki czapek, dmą z kominów pary,

Jak ładownice, okienka błyszczące;

Tam domy rzędem szykowane w pary,

Tam czworobokiem, tam kształtnym obwodem;

I taki domów pułk zowie się: grodem.