Spotykam ludzi — z rozrosłymi barki,

Z piersią szeroką, z otyłymi karki;

Jako zwierzęta i drzewa północy,

Pełni czerstwości i zdrowia, i mocy.

Lecz twarz każdego jest jak ich kraina,

Pusta, otwarta i dzika równina;

I z ich serc, jako z wulkanów podziemnych,

Jeszcze nie przeszedł ogień aż do twarzy,

Ani się w ustach rozognionych żarzy,

Ani zastyga w czoła zmarszczkach ciemnych —