Do owych bystrych potoków alpejskich,

Co rycząc mętne walą się po skale,

Aż w jezior jasnym spotkają się łonie

I tam odpoczną, i oczyszczą wody,

A potem z lekka nowymi wychody

Błyskają, toczą szmaragdowe tonie. —

Tu pułki weszły czerstwe, czyste, białe;

Wyszły zziajane i oblane potem;

Roztopionymi śniegi poczerniałe,

Brudne spod lodu wydeptanym błotem.