Choć towarzystwo samego zostawi,

On się sam z sobą kartami zabawi.

Aż sam się znudził, konia nagle zwrócił

I w jenerałów ukrył się natłoku;

Wojsko tak stało, jak je car porzucił,

I długo z miejsca nie ruszyło kroku.

Aż trąby, bębny dały znak nareszcie:

Jazda, piechota, długich kolumn dwieście

Płyną i toną w głębi ulic miejskich —

Jakże zmienione, niepodobne wcale