Ludzie niezwykłym przerażeni krzykiem

Zbiegli się nad tym parad męczennikiem. —

Mówią, że jechał z dowódcy rozkazem,

Wtem koń mu stanął jak gdyby zaklęty,

A z tyłu wleciał cały szwadron razem;

Złamano konia, i żołnierz zepchnięty

Leżał pod jazdą płynącą korytem;

Ale od ludzi litościwsze konie:

Skakał przez niego szwadron po szwadronie,

Jeden koń tylko trafił weń kopytem