Z rana jest takiej nagłej śmierci świadkiem

I widzi na czczo skrwawione mięsiwo —

Dworzanie czują w nim zmianę humoru,

Zły, opryskliwy powraca do dworu,

Tam go czekają z śniadaniem nakrytem,

A jeść nie może mięsa z apetytem.

Ostatni ranny wszystkich bardzo zdziwił:

Grożono, bito, próżna groźba, kara,

Jenerałowi nawet się sprzeciwił,

I jęczał głośno — klął samego cara.