Słychać tylko psa hałas i coś na kształt stuku:

Ach! tyż to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku!

Stróżu i niegdyś całej kochanku rodziny,

Z licznych sług i przyjaciół tyś został jedyny!

Choć głodem przemorzony i skurczony laty,

Pilnujesz wrót bez zamka i bez panów chaty.

Kruku mój! pójdź tu, Kruku! Bieży, staje, słucha,

Skacze na piersi, wyje i pada bez ducha!...

Ujrzałem światło w oknach: wchodzę, cóż się dzieje?

Z latarnią, z siekierami plądrują złodzieje,