O, inny dawniej bywał przyjazd mój w te bramy;

Po krótkim oddaleniu gdym wracał do mamy,

Już mię dobre życzenia spotkały z daleka,

Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka,

Na rynek siostry, bracia wybiegają mali,

„Gustaw! Gustaw!” wołają, pojazd zatrzymali:

Lecą nazad, gościńca wziąwszy po pierogu;

Mama z błogosławieństwem czeka mię na progu,

Wrzask współuczniów, przyjaciół, ledwo nie zagłuszy!...

Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy!