Gdzie tyle łez zabiera każdy znany kątek,

I resztę uczuć, i łzy wylałem ostatnie,

A nowych długów nie chcę zaciągać bezpłatnie.

po pauzie

Niedawno odwiedzałem dom nieboszczki matki,

Ledwie go poznać mogłem! już ledwie ostatki!

Kędy spojrzysz, — rudera, pustka i zniszczenie!

Z płotów koły, z posadzek wyjęto kamienie,

Dziedziniec mech zarasta, piołun, ostu zioła,

Jak na smętarzu w północ, milczenie dokoła!