Zrąbaną z koni jazdę rozniosły kopyta.

Aż pod wał trzebim drogę!... ten wzgórek był wałem.

Tam ona wyszła patrzeć na igraszkę dzieci,

Tam, gdy ją przy chorągwi Proroka ujrzałem,

Natychmiast umarł we mnie Godfred i Jan Trzeci.

Odtąd wszystkich spraw moich, chęci, myśli panią,

Ach, odtąd dla niej tylko, o niej, przez nią, za nią!

Jej pełne dotąd jeszcze wszystkie okolice:

Tu po raz pierwszy boskie obaczyłem lice,

Tu mnie pierwszej rozmowy uczciła wyrazem,