Plączą się skoczne kręgi przy śpiewach i brzęku,

Prosi mię w taniec drużba godowa,

A ja z ręką na piersiach, z listkiem w drugim ręku,

Nie odpowiem ani słowa! wtem ona z swoim anielskim urokiem,

„Gościu mój, rzecze, pozwól! niech się dowiem,

Skąd przychodzisz, kto jesteś?” — Ja nic nie odpowiem;

Tylko na nią cisnę okiem,

Ha! okiem! okiem jadowitej żmije,

Całe piekło z mych piersi przywołam do oka;

Niech będzie ślepą, martwą jak opoka,