Nie chcąc na zagniewane poglądać niebiosa,

Okryłem mój grobowiec cieniem tych warkoczy.

z łagodnym uśmiechem

Ach, taki właśnie był kolor jej włosa

Jak te cyprysu gałązki! Chcesz? pokażę.

szuka i ciągnie od piersi

Nie mogę odpiąć tej zawiązki.

coraz z większym sileniem się

Zawiązka miękka... z warkocza dziewicy...

Lecz skorom tylko położył na łonie,