Gdy trup z rozwartą, ot tak, powieką.
Dzieci uciekają.
Jednak umarła!... Kiedy płaczę, ręce łamię,
Zbiegli się ludzie dokoła,
Wyciągają długie szyje,
Jeden mówi, że ja kłamię,
Drugi potrąca i woła:
„Patrz, szaleńcze, ona żyje!”
do Księdza
Nie wierz, choćby ci szyderce