Młodości, ty nad poziomy

Wylatuj, a okiem słońca

Ludzkości całe ogromy

Przeniknij z końca do końca!18

Już tchnienie jej rozwiało te kształty olbrzymie!

Został się lekki cienik, mara blada,

Drobniuchne źdźbła odłamki,

Które lada motyl spasa,

Które by ona mogła wciągnąć z odetchnieniem;

A ona chce budować na tym proszku zamki!