Inny jest wzrok pasterza, kochanka, poety.

Ach! ja tak ją na martwym ubóstwiam obrazku,

Że nie śmiem licem skazić jej bezbronnych ustek,

I gdy dobranoc daję przy księżyca blasku

Albo jeśli w pokoju lampa jeszcze płonie,

Nie śmiem rozkryć mych piersi, z szyi odpiąć chustek,

Nim jej liskiem cyprysu oczu nie zasłonię.

A moi przyjaciele!... żałuję pośpiechu!...

Jeden, gdy ubóstwienie w oku moim czyta,

Ledwie zgryzioną wargą nie upuścił śmiechu,