Brylant pała,

Takie jaśniały w oczach płomienie.

Lecz iskra duszy już się nie pali!

Błyszczą one jak rdzeni spróchniałej światełka,

Jak na gałązkach wody perełka,

Kiedy ją wicher skrysztali.

Podniosła głowę nad łóżko,

Rzuciła na nas oczyma,

Głowa opada na łóżko,

W twarzyczce bladość opłatka,