To jedna śmierć, moje dzieci;

Ale jest straszniejsza druga,

Bo nie umarza od razu,

Powolna, bolesna, długa:

Śmierć ta dwie społem osoby ugodzi,

Lecz moje tylko zabija nadzieje,

Drugiej bynajmniej nie szkodzi.

Ona żyje, ona chodzi,

Kilka drobnych łez wyleje,

Potem w niej czucie rdzawieje,