Nie mam domu; gdzie przyjdę, tam posłanie moje,

A często przez sen gadam... w myślach jak na fali!

Ustawna burza, zawieja,

Błyśnie i zmierzchnie,

Mnóstwo się zarysów skleja,

W jakieś tworzydło ocali69,

I znowu pierzchnie.

Jeden tylko obrazek na zawsze wyryty,

Czy rzucam się na piasek i patrzę w głąb ziemną,

Błyszczy jak księżyc w wodzie odbity: