Powiedziano, że to on, bo go nie poznałem.

Utył, ale to była okropna otyłość:

Wydęła go zła strawa i powietrza zgniłość;

Policzki mu nabrzmiały, pożółkły i zbladły,

W czole zmarszczki pół wieku, włosy wszystkie spadły.

Witam, on mię nie poznał, nie chciał mówić do mnie,

Mówię, kto jestem, patrzy na mnie bezprzytomnie.

Gdym dawnej znajomości szczegóły powiadał,

Wtenczas on oczy we mnie utopił i badał.

Ach! wszystko, co przecierpiał w swych męczarniach dziennych,