Za motylkiem, za barankiem;

Ale nigdy za kochankiem.

Pieśni i fletów słuchałam rada:

Często, kiedy sama pasę,

Do tych pasterzy goniłam stada,

Którzy mą wielbili krasę;

Lecz żadnego nie kochałam.

Za to po śmierci nie wiem, co się ze mną dzieje,

Nieznajomym ogniem pałam;

Choć sobie igram do woli,