Wzdycham, i coś westchnieniem dawało znak życia,

Serce biło i czułem drugie serca bicia,

Słowo nawet częstokroć, niewyraźnie, głucho,

Jak przelot nocnej muszki pogłaska mi ucho!...

Zasnąłem we mgle jasnej; z góry i z daleka

Coś błyszczy, choć widocznych kształtów nie obleka;

I czuję promień oczu i uśmiech oblicza!

Gdzież jesteś, samotności córo tajemnicza?

Niechaj się twój duch uwieńczy

Choćby marnym, nikłym ciałem;