Że ktoś łzy moje widzi i słyszy westchnienia,

I wiecznie około mnie krąży na kształt cienia.

Ileż razy w dzień cichy szeleszczą na łące

Jakoby nimfy jakiejś stopki latające;

Spojrzę: chwieją się kwiaty i podnoszą głowy,

Jakby z lekka trącone. — Nieraz śród alkowy

Samotny książkę czytam; książka z rąk wypadła,

Spojrzałem i mignęła naprzeciw zwierciadła

Lekka postać, szepnęła jej powietrzna szata.

Nieraz dumałem w nocy; gdy się myśl rozlata,