Wyjechaliśmy razem — cóż mię w pole goni?

Ach, nie zabawy ścigam — uciekam od nudy;

Nie rozkosze myśliwskie lubię — ale trudy.

Że się myśli, a przynajmniej że się miejsce zmienia,

I że tu nikt mojego nie śledzi marzenia,

Łez pustych, które nie wiem, skąd w oczach zaświecą,

Westchnień bez celu, które nie wiem, kędy lecą.

Nie do sąsiadek pewnie! na wiatry, na gaje,

Ku marzeniom!...

Myśl dziwna! Zawsze mi się zdaje,