Porwane burzą, do lądu nie zdążą,

A widzą obce pod sobą żywioły,

Nie mają kędy spocząć, skrzydła zwinąć,

W dół patrzą, czując, że tam muszą zginąć.

Oko nie spotka ni miasta, ni góry,

Żadnych pomników ludzi ni natury;

Ziemia tak pusta, tak niezaludniona,

Jak gdyby wczora wieczorem stworzona.

A przecież nieraz mamut z tych ziem wstaje,

Żeglarz przybyły z falami potopu,