Jak ładownice, okienka błyszczące;

Tam domy rzędem szykowane w pary,

Tam czworobokiem, tam kształtnym obwodem;

I taki domów pułk zowie się: grodem.

Spotykam ludzi — z rozrosłymi barki,

Z piersią szeroką, z otyłymi karki;

Jako zwierzęta i drzewa północy,

Pełni czerstwości i zdrowia, i mocy.

Lecz twarz każdego jest jak ich kraina,

Pusta, otwarta i dzika równina;