Gdzieniegdzie ściany czarniawe przebodły

I sterczą na kształt wysp i lądu brzegów:

To są północne świerki, sosny, jodły.

Gdzieniegdzie drzewa siekierą zrąbane:

Odarte i w stos złożone poziomy,

Tworzą kształt dziwny, jakby dach i ścianę,

I ludzi kryją, i zowią się: domy.

Dalej tych stosów rzucone tysiące

Na wielkim polu, wszystkie jednej miary:

Jak kitki czapek, dmą z kominów pary,