Proste i cienkie jak ruchome piki,

W pół ciała tęgo związane jak osy.

Dalej z pochyłym karkiem czynowniki,

Spode łba patrzą, komu się pokłonić,

Kogo nadeptać, a od kogo stronić;

A każdy giętki, we dwoje skurczony,

Tuląc się pełzną jako skorpijony.

Pośrodku damy jako pstre motyle,

Tak różne płaszcze, kapeluszów tyle;

Każda w paryskim świeci się stroiku